Dom bez wyjścia



       Kolacja przebiegła w ponurym nastroju. Nikt się nie odzywał, wszyscy jedli w zaskakującym pośpiechu, jakby zaraz mieli stamtąd wybiec. Oprócz ośmiu osób siedzących przy stole od początku posiłku nikogo  innego nie było w pomieszczeniu, mimo naszykowanych jeszcze trzech nakryć. Hugo zjadł jako pierwszy i powędrował w stronę kominka. Wrzucił do niego jakąś kartkę i rozpalił ogień. Leon równie szybko skończył posiłek. Wstał od stołu i poszedł do swojego pokoju. Zamknął drzwi i zdenerwowany oczekiwał na przybycie Hugo i reszty. 

   Zajrzyj do opowiadań Zosi, jeśli zainteresowały Cię losy Leo.

Komentarze